środa, 20 marca 2013

Byłam wtedy niewielka...

 Chodziłam do zerówki. Pierwszego dnia stałam na korytarzu pełnym dzieciaków, które goniły się i piszczały z radości. Patrzyłam za okno, padał deszcz. Tęskniłam do lasu, do łąk, do roweru, na którym jeździłam z tatą. Wtedy pojawiła się ona; staneła obok mnie. Była dużo niższa niż ja, ale nie obchodziło mnie to. Spytałam z radością mniejszej dziewczynki:
- Jak masz na imię?
-Ja? - koleżanka jakby się zdziwiła. - Jestem Asia. Mówią na mnie Asik, jeśli chcesz też mnie tak nazywaj. Chodzę do trzeciej klasy. A ty jak masz na imię?
- Ania. I dzisiaj przyszłam do zerówki pierwszy raz.
- Może chciałabyś zostać moją koleżanką? Albo, jeśli chcesz, nawet przyjaciółką?
-Tak! - wykrzyknęłam, ponieważ bałam się, że nigdy nie znajdę tutaj przyjaciół.
I tak to się zaczęło...
Nasz znak przyjaźni z  Asią.




Głupia Karolina!

 Lata mijały, rok za rokiem. Asia i ja coraz bardziej się przyjaźniłyśmy, aż do czasu ( zaraz wszystko wam opowiem...).
Do mojej klasy przyszła nowa dziewczyna. Miała jasne blond włosy, niebieskie oczy i piękny uśmiech. Miała na imię Karolina. Wszystko potoczyło się tak szybko, że nawet ja nie pamiętam tego tak dobrze.Asia poszła na boczny tor, Karolina odebrała koronę; zaprzyjaźniłam się z nią. A była to III klasa, Asik była starsza ode mnie o 3 lata, więc za pół miesiąca kończyła ostatni rok szkolny w podstawówce. Nasza szkoła składała się tylko z zerówki i z podstawowych klas od 1 - 6, dlatego musiała przenieść się do innej szkoły. Straciłam z nią kontakt na trzy miesiące (nie licząc wakacji),Aż któregoś dnia wchodzę na pocztę internetową i widzę, że moja przyjaciółka o mnie nie zapomniała. Napisała swój nowy numer telefonu i żebym zadzwoniła pod ten kontakt jak najprędzej, a najlepiej zaraz po przeczytaniu wiadomości. Tak też zrobiłam. Asi najwyraźniej spodobał się ten telefon, ponieważ kiedy usłyszała mój głos, zaczęła płakać z radości (Aśka mieszka blisko mnie ale nasze mamy żyją w gniewie). Ja też się popłakałam, bo bardzo pragnęłam usłyszeć chociaż na chwilę głos najlepszej przyjaciółki.
- A jednak nie zapomniałaś zadzwonić do mnie. - podniosła smutny ton, by wzbudzić we mnie żal.
- Nie, Asiu. - odrzekłam. - Wiem, że Karola zawróciła mi w głowie, ale nigdy nie chciałam się rozstawać z tobą nawet na krok, uwierz mi, proszę.
- Staram się, Aniu. Ale nie mogę zrozumieć dlaczego mnie zostawiłaś, dlaczego?

-Też nie mogę tego pojąć, ale żałuję, Asiu. Wybaczysz mi?
- Jasne, że nie od razu. - powiedziała całkiem poważnie. - Zraniłaś moje uczucia. Ale spotkajmy się.
- Gdzie?
- Wyjrzyj przez okno, z którego widać mój dom.
Zrobiłam jak kazała przyjaciółka.

- Widzisz to rozłożyste drzewo?
- Tak, widzę. Ale co to ma wspólnego?
- To może być nasze drzewo spotkań, dobra?
Zgodziłam się na pomysł Aśki, a nasze spotkania odbywały się regularnie co półtory miesiąca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz